• trochę słońca

    Ja o sobie nie napisalabym, ze wlocze sie po swiecie. Jest mi bardzo dobrze, gdzie jestem. Zauwazylam, ze gdziekolwiek jestem, kiedy w drodze do domu jestem na lotnisku i wreszcie widze napis „Seattle boarding” ten napis sprawia mi wielka przyjemnosc i szybko ide do samolotu. Przy ladowaniu z przyjemnoscia patrze na znajomy ksztalt naszego wybrzeza i wtedy wiem, ze jestem w domu i ze to jest najpiekniejsze miejsce, jakie znam. Na lotnisku SeaTac straznik graniczny wita nas slowami „welcome home” i wtedy wszystko jest dobrze. Chetnie wyslalabym Wam troche slonca. Od kilku dni ladnie tu przyswieca, hortensje sa w pelni rozkwitu ale chwastow tez co niemiara.  I dla wszystkich w pierwszym dniu lata.

    Summer solstice jest co roku obchodzone w dzielnicy Fremont. Kilkaset osob przejezdza rowerami po glownej ulicy. Rowerzysci sa bardzo skapo ubrani lub jada rowerami bez majtek. Ciala rowerzystow sa pomalowane tak, jak wskazuje wyobraznia.

    Zalaczam drugie video (2 of 2), ktore nagralam podczas summer solstice w Fremont kilka lat temu. W minucie 8:15 jada kibice druzyny Argentyny.

    Jest rowniez pierwsze video z tego festynu (1 of 2). Google stwierdzil, ze to pierwsze video jest tylko dla doroslych wiec trzeba sie wpisac i potwierdzic, ze jest sie osoba dorosla. Nie wiem, co to znaczy, ale kto chce niech deklaruje swoj wiek.

    W tym przepisie ponizej do ciasta na cannoli dodaje sie maslo (jest tez biale wino i brandy). u mnie dopiero wczesne popołudnie. Pozałatwialiśmy kilka spraw na wsi, wstąpiliśmy do Baltic Deli, zakupiliśmy „sześciopak” Nałęczowianki, ogórki kiszone Od Tomka i Kozackie, smalec ze skwarkami, buraczki z papryką, kapustę kiszoną, zapomniałam o boczku :roll:

    Poza tym już w innym sklepie piwo Leżajsk, znakomite, z goryczką na mój smak. Co gorsza, po drodze już głodni znacznie wstąpiliśmy do piekieł, czyli do Kentucky Fried Chicken, dzisiaj zwane KFC, bo przecież nie można się obnosić z tym, że coś jest smażone, smażone jest be!

    I dlatego Kentucky Fried Chicken zmieniło nazwę na KFC – zakamuflowali się po prostu, żeby w oczy nie kłuło.

    Przyjechaliśmy do domu, rzuciliśmy się na te Kentucky, frytki też były, następny grzech. To Ci towarzyszę. Ewa wyjechała na dwa dni wspomóc chorą przyjaciółkę. Wykorzystałem niecnie! Nastawiłem klimatyzator na „pełny full” (Ewa nie znosi) Ukręciłem pasztet i upiekłem chleb (znosi) ale podstępnie warzę cynaderki (nie znosi – bo „pachną”)

    Jak dobrze. Nikt nie mówi – „pijesz już drugie piwo!” – kiedy ja dyskretnie wypijam czwarte. Nikt nie mówi – „znowu zachlapałeś całą kuchnię.” Nikt NIC nie mówi!

    Ale co tam – nie zna życia, kto nie służył w marynarce

    Filmik jest troche dlugi, amatorski ale to troche tak, jak gdybysmy byli w kuchni tej pary

    francusko-wloskiej, on jest cukiernikiem.


  • Commentaires

    Aucun commentaire pour le moment

    Suivre le flux RSS des commentaires


    Ajouter un commentaire

    Nom / Pseudo :

    E-mail (facultatif) :

    Site Web (facultatif) :

    Commentaire :