• Z moich doświadczeń z poprzednich sezonów wynika, że jest to ok 100 - 150 zł miesięcznie ( klimatyzator nie działa non-stop, tylko w cyklach a jak schłodzi w dzień to w nocy bardzo rzadko się włącza ), ale nawet gdyby to było 200 zł to i tak nie jest to dużo. 

    Nie wydaje mi się, aby ta kwota mogła kogokolwiek przerazić, zwłaszcza tutaj, gdzie każdy z nas wydał lub wyda kilkaset tysięcy na budowę swojego domu.Myślałam o wentylacji, GWC, ale chyba też zostanę przy klimie z centralnym klimatyzatorem. Dopiero rozpoczynam temat, więc czy mógłbyś mniej więcej napisać jaką masz konfigurację klimy i ile Cię to kosztowało ? Wydaje mi się tańsze niż inne rozwiązania a poza tym nie ma problemu "bezwładności"  Ten klimatyzator to przecież pompa ciepła, o której tu wszyscu czytali. Tylko zamiast grzać - chłodzi. To, co się zakopuje On trzyma w domu a to co inni wstawiają do domu On wywalił do ogrodu.

    Potwierdzam. To działa. I trzeba też zasilać, bo podłączone do prądu działa lepiej! W okresie 01.07 - 31.07zużyłem łącznie 598 kwh energii elektrycznej, co przy mojej taryfie dało 206,13 zł. Ponieważ mój średni rachunek za prąd z ostatnich trzech miesięcy wynosił ok 100 PLN miesięcznie, to można przyjąć, że koszt klimatyzacji w lipcu wyniósł 106,13PLN.

     

    Temperatura w domu była ustawiona na 24 C całą dobę, jak gorący był lipiec nie muszę chyba nikomu przypominać.

    Podkreślam, że ten JEDEN klimatyzator to klimatyzator centralny, który chłodzi cały ( bez wyjątków ) dom.


    votre commentaire
  • tu chodzi o bilansowanie wymiany strumieni energii w różnych warunkach zewnętrznych pomiędzy wnętrzem a otoczeniem. Jak się buduje z lekkich , pianopodobnych materiałów o niskim cieple właściwym to trzeba zadbać o wmontowanie w całość energożernej i sterowalnej "czrnej dziury" która pochłonie nadmiary ciepełka w danej chwili zbędnego i obniży temperaturę bez pogarszania komfortu. Natura już miliony lat temu ten problem rozwiązała stwarzając wodę. To ona jest stabilizatorem termodynamicznym. Amortyzatorem klimatycznym. Dopuki jest wokół nas - to z niej korzystajmy. Umie dużo! Klimatyzator pobiera ok 2,3 kW energii to mniej więcej tyle co pralka, ciekawe kto z was zdecydował by się na pranie ręczne tylko dlatego, że pranie w pralce kosztuje ! 

    Chyba nie żyjemy w tak biednym kraju ? Zwłaszcza, że na tym forum wypowiadają się osoby, które budują domu, czyli raczej bogatsza część społeczeństwa. Nie rozumiem zatem po co mam się męczyć w upale skoro mogę mieć temperaturę jaką lubię.

    Tak długo, jak długo budowlańcom będzie się kojarzyła tylko z tym, co wydobywa się z odkręconego kranu - będzie tak, jak jest.

    Dawniej budowano domy bez głębokiej analizy obiegów termodynamicznych a jedynie na bazie wielopokoleniowych doświadczeń majstrów, którzy wiedzieli że "tak nie można bo sie pogotujecie w lato!"

    Jak się bystrym okiem przyjrzeć, to widać w konstrukcjach stojących już od dziesięcio czy stuleci kilka możliwych rozwiązań. Akumulację w masie, wyważoną nasiąkliwość konstrukcji czy rozkład przestrzenny wymuszający termiczny ruch powietrza (przeciągi). Mało kto na to zwraca uwagę i powstają potworki energooszcędne, które są protezowane klimatyzacją, automatyką i innymi doraźnymi sposobami aby można było w nich egzystować.


    votre commentaire
  • Chyba podstawową zasadą w takie upały (w dobrze ocieplonym domu) jest nie otwieranie okien i zasłonięcie rolet, żaluzji czy zasłon. Sama mam dom z BK+12cm wełny. Przy tych 36 stopniowych upałach, przy spełnieniu powyższych zasad mam 23 stopnie i to chyba niezły wynik jak na taki upałU góry w sypialniach i łazience, okna pootwierane non stop i temp. dochodzi do 29-30 stopni. W sypialniach wieczorem schodzi do 22stopni, natomiast w łazience wieczorem zamykam okno i wtedy skubana (temperatura  ) trzyma się trzydziestki do rana. Mam "przyjemność" mieszkać jeszcze w domu 100-letnim. Temperatura w środku w ciągu dnia dochodzi do 30 st  Dom jest drewniany, kilkanaście lat temu został ocieplony styropianem. Poddasze nieużytkowe, w ogóle nie ocieplone. W lecie jest gorąco, w zimie - zimno. Już nie mogę się doczekać, kiedy się stąd wyniosę. Nie mieszkam w szałasie, tylko w domu. Chciałem Ci zwrócić uwagę, że 100 lat temu budowano nie tylko domy z grubymi murami, ale też drewniane. W czasie ostatnich upałów kilkakrotnie gościłem w domu mojego znajomego.

    Zaskoczył mnie przyjemny chłodek w środku. Ponieważ domek ma pokaźną kubaturę a różnica temperatur była naprawdę znaczna, zapytałem go o klimatyzację. Okazało się, że za wszystko odpowiedzialny jest GWC rurowy +

    mechaniczna wentylacja. Przyznaję, że wydajność tego układu jest godna podziwu. Dodam, że konkretna rurka fi coś 40 cm albo niewiele mniej

    jest zakopana na głębokości 2m w mokrej glinie.

    Jednak można mieć klimę niskobudżetową i wydajną jednocześnie.

    Istotnie nie warto się irytowac szczególnie, że tak gorąco. Na dowód że mnie też wystarczy przeczytać mój post o pokonaniu temperatury.

    Chyba tu chodzi nie chodzi o grubość murów, klimatyzacja Warszawa choć może też, ale zwróćcie uwagę, że stare domy miały maleńie okienka, a nowe projekty bazują często na oknach połaciowych i innych dużych otworach w ścianach aby było np. podziwiać ogród z salonu.

    Przez te właśnie otwory wpada słońce - sprawca temperatur przekraczających 30st.

    Podobnie jest teraz. Są domy z 24 cm silikatu i są domy z 24 cm BK. Czy w obu jest taka samo ciepło w lecie?


    votre commentaire
  • Z historii można by wyodrębnić kilka objawów zwiastujących schyłek jakiejś formacji.

    1-rozrost biurokracji

    2-problem z opodatkowaniem najzamozniejszych

    3-chroniczne pustki w skarbcu

    4-wyludnianie się peryferii i rozrost metropolii

    5-psucie wartości pieniądza

    6-zanik klasy średniej

    Wszystkie te objawy widać na Zachodzie.

    Na Wschodzie, jedynie niektóre- rozrost aglomeracji.

    Nie jest to analiza ściśle ekonomiczna, ale aspekt historyczny pozwala dostrzec pewne prawidłowości.

    Skupienie władzy i środków w rękach nielicznych, ZAWSZE skutkuje nowym rozdaniem.

    Dopiero rewolucja pozwala zmienić elity i ich samobójczą dla społeczności politykę.

    Znalezione obrazy dla zapytania kryzys pieniądza

    Nie ma takich pieniędzy by okupić w dłuższej perspektywie dość zaciężnych formacji, by broniły starego porządku wbrew niezadowolonym, pozbawionym nadziei tłumom. Historia ludzkości zatoczy koło:zamiana kijka na siekierkę,siekierki na miecz,miecza na karabin.karabinu cd. plus czołgi , balony i samoloty następnie dodać rakiety i drony.A teraz dodać do tego predystrybucję czyli np. zapewnienie gwarantowanej płacy dla wszystkich(nieważne czy się pracuje czy nie) co w konsenkwencji doprowadzi z powrotem do kijka chyba że przekroczymy granice kosmosu investorzy będą mogli dysponować swoim kapitałem poza predystrybucją.To by było jeszcze najlepsze wyjście.Pewne jest natomiast,że społeczeństwa zachodnie są coraz bardziej agresywne (w tym nasze).Tzw. mowa nienawiści jest jak najbardziej w modzie i jest to już nie tylko mowa a już niedługo przestaniemy myśleć w ramach narzuconych nam przez rynek i kapitalizm.Właściwie granica już została przekroczona.W swietle tego te nasze przemądrzałe dysputy nabierają zupełnie innego znaczenia czyli żadnego.Wcale mi się to niepodoba,że nadchodzi tak potężna zmiana cwilizacyjna bo koszty mogą być ogromne.Z ciekawością śledzę wypowiedzi współuczestników blogów ale niespotkałem się z ani jednym pomysłem na zaradzenie tej sytuacji.Osobiście przychylałbym się do zdecydowanej globalizacji i rozszeżeniem obecnego naszego bytu poza ziemię .


    votre commentaire
  • Ja o sobie nie napisalabym, ze wlocze sie po swiecie. Jest mi bardzo dobrze, gdzie jestem. Zauwazylam, ze gdziekolwiek jestem, kiedy w drodze do domu jestem na lotnisku i wreszcie widze napis „Seattle boarding” ten napis sprawia mi wielka przyjemnosc i szybko ide do samolotu. Przy ladowaniu z przyjemnoscia patrze na znajomy ksztalt naszego wybrzeza i wtedy wiem, ze jestem w domu i ze to jest najpiekniejsze miejsce, jakie znam. Na lotnisku SeaTac straznik graniczny wita nas slowami „welcome home” i wtedy wszystko jest dobrze. Chetnie wyslalabym Wam troche slonca. Od kilku dni ladnie tu przyswieca, hortensje sa w pelni rozkwitu ale chwastow tez co niemiara.  I dla wszystkich w pierwszym dniu lata.

    Summer solstice jest co roku obchodzone w dzielnicy Fremont. Kilkaset osob przejezdza rowerami po glownej ulicy. Rowerzysci sa bardzo skapo ubrani lub jada rowerami bez majtek. Ciala rowerzystow sa pomalowane tak, jak wskazuje wyobraznia.

    Zalaczam drugie video (2 of 2), ktore nagralam podczas summer solstice w Fremont kilka lat temu. W minucie 8:15 jada kibice druzyny Argentyny.

    Jest rowniez pierwsze video z tego festynu (1 of 2). Google stwierdzil, ze to pierwsze video jest tylko dla doroslych wiec trzeba sie wpisac i potwierdzic, ze jest sie osoba dorosla. Nie wiem, co to znaczy, ale kto chce niech deklaruje swoj wiek.

    W tym przepisie ponizej do ciasta na cannoli dodaje sie maslo (jest tez biale wino i brandy). u mnie dopiero wczesne popołudnie. Pozałatwialiśmy kilka spraw na wsi, wstąpiliśmy do Baltic Deli, zakupiliśmy „sześciopak” Nałęczowianki, ogórki kiszone Od Tomka i Kozackie, smalec ze skwarkami, buraczki z papryką, kapustę kiszoną, zapomniałam o boczku :roll:

    Poza tym już w innym sklepie piwo Leżajsk, znakomite, z goryczką na mój smak. Co gorsza, po drodze już głodni znacznie wstąpiliśmy do piekieł, czyli do Kentucky Fried Chicken, dzisiaj zwane KFC, bo przecież nie można się obnosić z tym, że coś jest smażone, smażone jest be!

    I dlatego Kentucky Fried Chicken zmieniło nazwę na KFC – zakamuflowali się po prostu, żeby w oczy nie kłuło.

    Przyjechaliśmy do domu, rzuciliśmy się na te Kentucky, frytki też były, następny grzech. To Ci towarzyszę. Ewa wyjechała na dwa dni wspomóc chorą przyjaciółkę. Wykorzystałem niecnie! Nastawiłem klimatyzator na „pełny full” (Ewa nie znosi) Ukręciłem pasztet i upiekłem chleb (znosi) ale podstępnie warzę cynaderki (nie znosi – bo „pachną”)

    Jak dobrze. Nikt nie mówi – „pijesz już drugie piwo!” – kiedy ja dyskretnie wypijam czwarte. Nikt nie mówi – „znowu zachlapałeś całą kuchnię.” Nikt NIC nie mówi!

    Ale co tam – nie zna życia, kto nie służył w marynarce

    Filmik jest troche dlugi, amatorski ale to troche tak, jak gdybysmy byli w kuchni tej pary

    francusko-wloskiej, on jest cukiernikiem.


    votre commentaire



    Suivre le flux RSS des articles
    Suivre le flux RSS des commentaires